Dzisiaj jest: piątek 24 marca 2017 r. "Always Look On The MetalSide Of Life!" - Luigi


   Relacje


Circle II Circle - Zlin


Circle II Circle, Manticora, Burning Black
Masters Of Rock Cafe, Zlin - 23.05.2009 r.



Ten koncert był zapowiedziany jeszcze w zeszłym roku. Od tego czasu zastanawiałem się, czy warto na niego pojechać... Bardzo lubię Circle II Circle, ale czy na tyle by tłuc się do Zlina i zobaczyć właściwie tylko ich za niemałe pieniądze? Z drugiej strony Savatage prawdopodobnie się nie reaktywuje, a to była szansa na zobaczenie Zaka śpiewającego stare hiciory (zawsze ma kilka kawałków Savatage w secie) - ten argument przeważył.

Mając w pamięci ostatnią wyprawę pociągami do Zlina - jakieś 4 przesiadki w każdą stronę - postanowiłem jechać autem. Na forum MetalSide zwerbowałem jeszcze Żelaznego i Gil-galada i taką trzyosobową ekipą ruszyliśmy na czeską ziemię. Okazało się, że do Masters of Rock Cafe przybyły jeszcze 2 inne samochody z Polski - było więc 8 Polaków, co przy ogólnej frekwencji (około setki) stanowiło całkiem niezły wynik (choć nie tak, jak tydzień wcześniej na Cage w Ostravie - na 12 osób 3 z Polski ;)

Przyznam, że supporty mnie praktycznie w ogóle nie interesowały, ale po otwarciu drzwi wolałem już umiejscowić się pod sceną i nie oddać tego miejsca do końca (barierek brak, scena jest dość wysoka, fajne rozwiązanie). O 20:00 na scenie pojawili się Włosi z Burning Black. Zagrali koło 45 minut. Pierwszy raz ich słyszałem i za bardzo mnie nie porwali. Niezła muzyka, ale jak dla mnie nic więcej. Widać, że dobrze się bawili, zrobili niezły show. Około 21:00 przyszedł czas na Duńczyków z Manticory. Znam tylko nową płytę i średnio mi podchodzi, ale koncert był całkiem fajny, miejscami nawet bardzo. Po jakichś 45 minutach zeszli ze sceny i zaczęło się oczekiwanie na gwiazdę wieczoru...

Po 22 zaczął się wreszcie koncert, na który wszyscy czekali. Start z grubej rury w postaci "Fatal Warning" - i już wiadomo, że każda wydana złotówka i przejechany kilometr były warte tej chwili - doskonały kawałek, zarówno na początek płyty, jak i koncertu. Zak w świetnej formie, Andy Lee grający doskonałe solówki, cała reszta również spisująca się znakomicie. Wszystko czego potrzeba było do szczęścia to dobry set. Był bardzo dobry, choć trochę przesadzili z kawałkami z nowej płyty - zagrali prawie wszystkie (oprócz "Every Last Thing" i "Seclusion"). Na szczególne brawa zasłużył porywający "Waiting" i piękny "Echoes" z niesamowitą solówką Andy'ego.

Z poprzedniej płyty odegrali 3 kawałki i trzeba przyznać, że ciężko byłoby wybrać lepiej - "Heal You", "Revelations" i "Messiah" - zwłaszcza ten ostatni na żywo to coś wspaniałego. Dziwił nieco brak utworów z "dwójki", z debiutu za to zagrali "Sea Of White" oraz tytułowy o którym więcej za chwilę.

Po zejściu ze sceny pojawili się na niej ponownie tylko Zak Stevens i Paul Stewart, który nie dzierżył już basu, a stanął za klawiszami. Gdybym nie znał wcześniej setu, chyba bym zdębiał po pierwszych odegranych nutach... "If I Go Away" - tak właśnie, nie dość, że kawałek Savatage, to jeszcze taki, w którym w oryginale wcale nie śpiewał Zak... Wykonanie świetne, choć mimo wszystko wolę w tym utworze Jona Olivę. Wspominany wcześniej tytułowy kawałek z "Watching In Silence" również został zagrany w takim stylu.

Potem pojawiła się reszta zespołu i Zak zapowiedział, że zagrają coś starego. Spytał czy ma ktoś koszulkę Savatage. Ja i Gil-galad byliśmy prawie jedynymi posiadaczami takowych, a jako że staliśmy z przodu szybko nas wypatrzył. Miałem okazję się przedstawić i powiedzieć, że przyjechaliśmy z Polski, co go dość zdziwiło. Podziękował nam za podróż i klepiąc nas pocieszająco po głowach powiedział, że kiedyś przyjadą do Polski :) Co z repertuaru Savatage zatem jeszcze zagrali?

2 kawałki z "Handful Of Rain" - albumu, który w zasadzie jest najsłabszy spośród tych, na których śpiewał Zak... ale i tak jest świetny, a 2 kawałki wręcz wymarzone na koncert - "Nothing's Going On", który na płycie specjalnie nie porywa, ale na żywo to była miazga... podobnie jak zagrany zaraz po nim "Taunting Cobras". Na sam koniec zaś największy hit Savatage - "Edge Of Thorns", podczas którego Zak dał trochę pośpiewać publiczności. Te trzy kawałki pod koniec to spełnione marzenie, niezapomniane chwile.

Po koncercie (ostatnim na trasie) można było spotkać członków zespołu w klubie, nie było tłumów, więc dało radę pogadać, porobić z nimi fotki, dać okładki płyt do podpisu. Około północy opuściliśmy klub i ruszyliśmy w długą drogę powrotną... Tym razem do odtwarzacza nie wkładałem już płyt Circle II Circle, tylko Jon Oliva's Pain... w końcu wkrótce koncert Jona w Pradze :)


Setlista (albumami):

Sea Of White
Watching In Silence

Heal You
Revelations
Messiah

Fatal Warning
Dead Of Dawn
Forever
Echoes
Waiting
Soul Breaker
So Many Reasons
Chase The Lies

Savatage:

If I Go Away
Edge Of Thorns
Taunting Cobras
Nothing Going On

Zdjęcia: http://www.metalside.fora.pl/koncerty,10/23-05-2009-circle-ii-circle-zlin,1471-22.html


Autor: Ramza

Data dodania: 03.06.2009 r.

 


PARTNERZY:

         

     

© http://www.METALSIDE.pl 2000 - 2017 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!